Koronawirus w branży końskiej


Koronawirus w branży końskiej

Choć niektórzy twierdzą, że prawdziwa pandemia jeszcze przed nami (i mało prawdopodobne jest, aby do końca czerwca odbyły się gdziekolwiek na świecie jakiekolwiek zawody jeździeckie), agendy rządowe i organizacje pozarządowe zajmujące się monitorowaniem zmian i trendów w poszczególnych gałęziach przemysłu już dzisiaj podejmują próby oszacowania, jak Covid – 19 zmieni branże końską w najbliższych sezonach.

Formalnie – na razie do końca kwietnia – nie odbędą się żadne zawody, wyścigi ani czempionaty. Można dziś uznać za wysoce prawdopodobne, że termin ten ulegnie wydłużeniu.

W większości krajów, w których jeździectwo i inne dyscypliny końskie traktowane są jako gałęzie przemysłu i wyceniane na miliardy (funtów, dolarów, euro), powstają przyrządowe komitety sterujące, których celem jest z jednej strony współpraca z rządami w celu zminimalizowania ryzyk rozprzestrzeniania się wirusa, z drugiej natomiast – zminimalizowania powstajacych strat gospodarczych wynikających z jego obecności. W krajach tych powstają także Księgi Zaleceń dla wszystkich stron związanych w jakikolwiek sposób z branżą – od trenerów, lekarzy weterynarii, opiekunów i pośredników handlowych w obrocie końmi, a skończywszy na kierowcach koniowozów i managerach zarządzających ośrodkami jeździeckimi i stadninami.

O ile Brytyjczycy i Australijczycy koncentrują się na reorganizacji terminarzy odwoływanych na szybko eventów i zawodów, Amerykanie wskazują na pełnię sezonu hodowlanego i konieczność wprowadzenia bioasekuracji. Są w stanie odpowiedzialnie zrezygnować z organizacji i uczestnictwa w imprezach publicznych akceptując też to, że nie mają wpływu na naturalny bieg cyklów biologicznych. Nie przeszkadza im to wdrożyć protokołu, zgodnie z którym wszystkie formalności związane z hodowlą wykonywane są drogą elektroniczną i który wprowadza dodatkowe wymogi sanitarne i zakaz wstępu na teren stadnin dla jakichkolwiek osób postronnych.

Koronawirus w branży końskiej nie jest nowością. Koronawirusowe zapalenie jelit dotyczy głównie koni dorosłych, powyżej pierwszego roku życia. Infekcje związane z koronawirusem u koni przebiegają z objawami gorączki i jadłowstrętu, rzadziej – z kolką i biegunką. Transmisja choroby następuję drogą pokarmową, najc zęsciej za pośrednictwem kontaktu z obornikiem. W niektórych przypadkach objawami dodatkowymi są dysfunkcje dróg oddechowych, wypływ z nosa i kaszel.  W jej rozprzestrzenianiu się duże znaczenie mają bezobjawowi siewcy. W kilku procentach zachorowanie kończy się eutanazją lub śmiercią.

Brzmi niestety znajomo – tego typu przekaz o drodze rozprzestrzeniania się Covid – 19 każdy z nas rejestruje co najmniej kilkanaście razy dziennie. I bardzo dobrze, bo im częściej go słyszymy, tym większa jest szansa, że będziemy uważać na to co robimy.  

Koronawirusy obejmują dużą grupę specyficznych wirusów, które powodują objawy oddechowe i jelitowe, i tak jak u koni nie rzadko występują one u zwierząt domowych. Wg opinii lekarzy weterynarii koronawirus jelitowy koni i koronawirus COVID-19 choć w nazwie podobne, są jednak wyraźnie różnymi wirusami. Na chwilę obecną nie ma dowodów, które wskazywałyby, że konie mogą zachorować na COVID-19 lub że będą w stanie rozprzestrzeniać chorobę na inne zwierzęta lub ludzi. Koronawirus jelitowy koni i COVID-19 nie są tym samym szczepem i – na dzień dzisiejszy – nic nie wskazuje na to, że oba są przenośne między gatunkami. Nie zmienia to oczywiście faktu, że zdrowy rozsądek podpowiada zachowanie najwyższych standardów higieny.

Tyle wiemy na dziś. Liczenie strat jeszcze daleko przed nami.

Ten sklep jest obsługiwany z największą przyjemnością przez